Nothing Ear (3a) – test słuchawek TWS za 459 zł
Nothing Ear (3a) to słuchawki TWS z przeźroczystą obudową i żółtymi akcentami. Sprawdzamy, czy warto je kupić za 459 zł – design, dźwięk, ANC i funkcje…
Nothing Ear (3a) to słuchawki TWS z przeźroczystą obudową i kolorowymi akcentami, które kosztują 459 zł i stanowią tańszą alternatywę dla modelu Nothing Ear (3). Ich największą siłą jest spektakularny design, a słabością – tendencja do wysuwania się basów na pierwszy plan.
Design i wykonanie – najsilniejsza strona słuchawek
Nigdy nie było wątpliwości, że marka Nothing potrafi projektować urządzenia, które przykuwają uwagę. Nothing Ear (3a) to kolejny dowód na to, że brytyjski producent doskonale rozumie znaczenie estetyki w kategorii słuchawek bezprzewodowych. Charakterystyczny retrofuturystyczny styl z dużym naciskiem na przeźroczyste elementy obudowy został tutaj dopracowany niemal do perfekcji.
Testowany egzemplarz w kolorze żółtym daje spektakularny efekt wizualny – żółte elementy stanowią wyrazisty kontrast wobec przezroczystego korpusu. Szczególnie warte podkreślenia są kolorowe oznaczenia lewej i prawej słuchawki, które łączą funkcję użytkową (ułatwiają rozpoznanie) z czystą estetyką.
Konstrukcyjnie Nothing Ear (3a) nie różnią się za bardzo od setek innych słuchawek TWS na rynku – producent zastosował duże kopułki z silikonowymi tipsami przymocowane do krótkiego trzpienia. Jest to aktualnie najpopularniejsze rozwiązanie w mobilnym audio. Pod względem wykonania mamy do czynienia z solidnym, twardym tworzywem oraz bardzo dobrym spasowaniem elementów.
Etui wygląda niemal równie spektakularnie co same słuchawki. Przeźroczysta pokrywa i nieregularny kształt przyciągają uwagę, a jednocześnie nie przekreślają funkcjonalności. Wewnątrz umieszczono trójsegmentową diodę, która czytelnie sygnalizuje stan naładowania. Całość mieści się w małej kieszonce jeansów, choć pozycja słuchawek w etui jest odrobinę nieintuicyjna i wymaga przyzwyczajenia.
Dopasowanie i stabilność – zaskakująco dobre
Nothing Ear (3a) to słuchawki dokanałowe o płytkiej aplikacji. W uchu trzymają się głównie na małżowinie, a tipsy służą głównie do zapewnienia izolacji. Mimo że tego typu konstrukcje budżą wątpliwości, testowany model wypada pod względem stabilności całkiem nieźle.
Podczas codziennego korzystania słuchawki siedziały w uchu pewnie i nie wypadały. Przy dłuższych sesjach pod wpływem potu zdarzało im się zgubić nieco izolacji, ale skala problemu pozostaje niewielka. W zestawie znajduje się cztery pary tipsów w różnych rozmiarach, co pozwala na dobór odpowiedniego rozmiaru dla każdego ucha.
Obsługa i łączność – Bluetooth 6.0 z multipoint
Obsługa słuchawek odbywa się za pośrednictwem gestów dotykowych – długie lub krótkie ściśnięcie trzpienia. Działa to sprawnie, responsywność nie budzi zastrzeżeń, a przypadkowa aktywacja niechcianej funkcji nie stanowi problemu. Jest to jednak nieco mniej intuicyjny styl obsługi niż rozwiązania na bazie tapnięć.
Sluchawki łączą się z telefonem poprzez Bluetooth 6.0 z obsługą Google Fast Pair. Działający multipoint pozwala na jednoczesne połączenie z dwoma różnymi urządzeniami – przydatna funkcja dla osób pracujących na kilku urządzeniach jednocześnie.
Aplikacja Nothing X – jeden z lepszych programów tego typu
Dostęp do zaawansowanych funkcji uzyskujemy za pośrednictwem aplikacji Nothing X dostępnej dla Androida i iOS. To chyba jeden z lepszych programów tego typu na rynku. Aplikacja posiada schludny, czytelny interfejs oraz rozbudowaną funkcjonalność.
Wśród praktycznych funkcji warto wymienić wbudowany korektor, możliwość personalizacji gestów ściśnięcia oraz dostosowanie siły tłumienia. Ciekawostką jest narzędzie Audio Snapshot, które pozwala nagrać minutę odtwarzanego utworu lub do dwóch godzin połączeń i spotkań. W tym drugim przypadku funkcja Pro Transcription potrafi przygotować transkrypcję – jednak ta funkcja AI jest limitowana do trzech miesięcy bezpłatnego użytkowania z limitem 120 minut nagrań na miesiąc.
Aktywna redukcja szumów – zadowalająca, ale nie idealna
Nothing Ear (3a) posiadają funkcję ANC. Jej skuteczność określić można jako zadowalającą. Słuchawki potrafią odciąć dźwięk otoczenia na tyle skutecznie, by komfortowo słuchać muzyki lub podcastu podczas spaceru w centrum miasta, ale nie odcinają nas od otoczenia w stu procentach.
Biorąc jednak pod uwagę cenę (459 zł) oraz płytką konstrukcję dokanałową, nie jest to wielkim zaskoczeniem. Dla osób szukających kompletnej izolacji od otoczenia, Nothing Ear (3a) mogą być niewystarczające.
Kodeki i jakość dźwięku – LDAC na plus
Nothing Ear (3a) oferują sensowny zestaw obsługiwanych kodeków. Obok standardowych SBC i AAC dostajemy LDAC – jeden z popularniejszych kodeków wysokiej rozdzielczości, co jest sporą zaletą w tej kategorii cenowej.
Charakterystyka dźwięku
Dźwięk dochodzący do uszu jest bardzo satysfakcjonujący. Słuchawki domyślnie grają mocno basowo – niskie tony miewają tendencję do wysuwania się na pierwszy plan i potrafią brzmieć dość pusto, szczególnie tam, gdzie w utworze pojawia się dużo subbasu. Jest to najpoważniejszy i jedyny znaczący zarzut wobec tutejszego grania.
Cała reszta wypada naprawdę dobrze. Nie mamy tutaj do czynienia z dźwiękiem klasy audiofilskiej, ale jak na sprzęt strojony pod masowego odbiorcę ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Nothing Ear (3a) grają spójnie i mają fajnie zarysowaną scenę. Średnica brzmi naturalnie, wokale nie giną w miksie, a wysokie tony wybrzmiewają tak jak powinny.
Strojenie jest bardzo uniwersalne – testowany model najlepiej odnajdzie się w szeroko pojętej muzyce popularnej (urok podbitych basów), ale generalnie nie ma gatunku, który byłby tutaj nie na miejscu. Dzięki wbudowanemu korektorowi w aplikacji Nothing X można jednak dostosować brzmienie do swoich preferencji.
Mikrofon – czysty i wyraźny
Wbudowany mikrofon oceniany jest pozytywnie. Dźwięk jest czysty i wyraźny, rejestrowany głos jest lekko przebarwiony, ale w granicach rozsądku. Nie odnotowano poważnych zakłóceń z przesterami i innymi artefaktami.
Co to oznacza dla kupującego
Nothing Ear (3a) za 459 zł to słuchawki dla osób, które cenią design i uniwersalność dźwięku ponad wszystko. Jeśli szukasz urządzenia, które będzie się wyróżniać z tłumu i jednocześnie oferować solidną jakość audio, to model Nothing Ear (3a) wart jest rozważenia.
Jednak jeśli jesteś audiofitem, który nie toleruje dominujących basów, lub potrzebujesz doskonałej izolacji od otoczenia, lepiej poszukać innego modelu. Dla przeciętnego użytkownika słuchającego muzyki popularnej, podcastów i oglądającego filmy – Nothing Ear (3a) będą doskonałym wyborem. Aplikacja Nothing X dodaje wartości, a obsługa gestami szybko staje się intuicyjna po przyzwyczajeniu się.
Najczęstsze pytania
Ile kosztują Nothing Ear (3a)?
Nothing Ear (3a) kosztują 459 zł. Są to słuchawki TWS, które mają być tańszą alternatywą dla modelu Nothing Ear (3).
Czy Nothing Ear (3a) mają aktywną redukcję szumów?
Tak, słuchawki posiadają funkcję ANC (aktywna redukcja szumów). Jej skuteczność jest zadowalająca – potrafią izolować od szumów miasta, ale nie odcinają nas całkowicie od otoczenia.
Jakie kodeki obsługują Nothing Ear (3a)?
Słuchawki obsługują kodeki SBC, AAC oraz LDAC – jeden z popularniejszych kodeków wysokiej rozdzielczości.
Czy Nothing Ear (3a) mają multipoint?
Tak, słuchawki obsługują funkcję multipoint, która pozwala na jednoczesne połączenie z dwoma różnymi urządzeniami. Łączą się przez Bluetooth 6.0 z obsługą Google Fast Pair.
Jak długo wytrzymują na baterii Nothing Ear (3a)?
Materiał źródłowy nie zawiera kompletnych informacji o wytrzymałości akumulatora – producent deklaruje pewien czas pracy, ale test wskazuje, że wyniki są 'raczej bez szału'.
Na podstawie: Telepolis.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.